Dorota StalińskaDorota i InniKsięga Gości

strona 1

Data: 24 lipca 2008
Nick: Mateusz Jar

Błagam panią o następne wiersze w dziale poezja... Za pani pomocą "obłaskawiam" swoją dziewczyne... To niesamowite...  

Dorota Stalińska: To bardzo wzruszające co napisałeś. Dobry z ciebie chłopak jeśli obłaskawiasz swoja dziewczynę miłosnymi wierszami…. Bardzo mi się to podoba. I chciałabym oczywiście dać ci szansę obłaskawiania jej jak najdłużej. Nie wiem tylko czy chodzi ci o wiersze mówione czy pisane… jeśli o mówione to jak tylko wygospodaruję jakąś chwilkę nagram je i wrzucimy na stronę. Jeśli chodzi o pisane to najlepiej kupić w naszym sklepiku całe tomiki i będziesz miał czym obłaskawiać swoja dziewczynę przez długie tygodnie czy miesiące… W sklepiku są dwa tomiki aktualnie „NIEWIERNY CZAS” i „AGAPE”… a trzeci czyli pierwszy będzie niebawem bo właśnie pracuje nad jego wznowieniem. Ale oczywiście możemy też parę wierszy luzem wrzucić na stronę. Pozdrawiam 

 

Data: 23 lipca 2008
Nick: kortyk

Uwielbiam koty, a pani? To tacy indywidualiści... A pani jest "nasza" czy raczej psy? 

Dorota Stalińska: Ja jestem Wasza czyli kocia.. Aktualnie. Bardzo tez lubię psy, przez lata miałam i psy i koty.. nasza kotka zawsze po porodzie przynosiła swoje małe naszemu psu i on się nimi troskliwie opiekował. Ale teraz od paru lat mam tylko koty. Koty są dwa. Wspaniałe i kochane. Jeden ogromny o imieniu Wandal… jest najwyraźniej potomkiem dzikiego rysia, bo nie ma takich wielkich kotów… jest ogromnym pieszczochem i na pewno w poprzednim wcieleniu był facetem… bo tak nachalnie domaga się pieszczot. A drugi o imieniu Mały jest jego przeciwieństwem… jest malutki (choć już dorosły) i niezwykle ruchliwy… jak iskierka.Też lubi pieszczoty, ale nigdy ich nie wymusza… po prostu siada, patrzy w oczy i pyta czy nie popieściłabyś mnie? Mały pojawił się u nas w zeszłym roku wybiedzony i wychudzony do granic możliwości… A ponieważ pojawił się w dniu kiedy mój synek wrócił z wakacji i Wandal, który goni wszystkie koty, go przyjął - wierzę, że jest drugim wcieleniem ukochanego kotka mojego synka, który parę lat temu nam umarł. Oba nasze koty są wspaniałe, urokliwe i bardzo przez nas kochane. Po wakacjach wrzucę na stronę ich zdjęcia…. Jeśli ktos mi o tym przypomni.Pozdrawiam
 
Data: 22 lipca 2008
Nick: Margot

Uwielbiam czytać o pani. Wszędzie i wszystko. jest Pani moim ideałem, matki, kobiety, aktorki. Jestem tu codziennie i wyczekuję Pani słów. Pozdrawiam 

Dorota Stalińska: Cieszę, ze to co piszę może mieć znaczenie i wartość dla innych ludzi. Niestety nie jestem w stanie pisać codziennie… bo czasu ciągle mi brak. Ale tak jak obiecałam staram się odpowiadać na Państwa listy abyście Państwo wiedzieli, że to co i jak piszecie jest dla mnie ważne i również daje mi siłę do dalszego działania. Pisze Pani o wzorze matki, kobiety i aktorki. I cieszę się, ze w takiej właśnie kolejności. Bo pierwszą moją misją i zadaniem w życiu jest być dobrą matką i wychować mojego synka na dobrego, prawego, wrażliwego człowieka… a do tego na troskliwego i czułego mężczyznę. I dziś mogę powiedzieć, ze chyba mi się to udało. Mój synek skończył 19 lat i jest fantastycznym, odpowiedzialnym facetem. Przeżywa właśnie swoja pierwszą miłość i z radością obserwuję jego zachowanie w stosunku do jego wybranki. Udało mi się miedzy różnymi zajęciami „wpaść” do nich na dwa dni na hel gdzie spędzają wakacje i bardzo jestem szczęśliwa. I nadziwić się nie mogę jak to szybko poszło…. że z tego małego chłopczyka wyrósł taki fajny dorosły człowiek. Ale najbardziej mnie cieszy to, ze ten dorosły człowiek chce i potrafi rozmawiać ze mną o wszystkim i że nadal lubi spędzać czas ze mną. Życzę takich relacji z dzieckiem każdemu rodzicowi.
Pozdrawiam 

 

Data: 21 lipca 2008
Nick: Lucy

jak fajnie, że pani jest. Każdy dzień zaczynam z panią iw chodze na stronę. Wreszcie doczekałam odpowiedzi. To bardzo ważne chwile, dla nas, Pani wielbicieli. Dziękuję. 

Dorota Stalińska: Zawsze dotrzymuję sowa… obiecałam, ze będę odpisywać na Państwa listy i odpisuję…Licząc na zrozumienie, ze nie odbywa się to w trybie natychmiastowym. Ale odpisuje szczerze i z pełnym zaangażowaniem, a nie byle jak… dlatego wymaga to trochę czasu. Pozdrawiam 

 

Data: 20 lipca 2008
Nick: Włodzimierz

Szanowna Pani Doroto.Od wielu lat próbuję zdobyć film KRZYK w wersji DVD lub DIVX.Nie wiem dlaczego nie został on wypuszczony na rynek w tej właśnie wersji. Próbowałem nawej przez E-mule, też bez rezultatu. A ja go muszę mieć. Moja wersja na VHS, którą posiadam dobija do swoich ostatnich godzin a potem co????? Na wszystkie świętości błagam Panią - Pani Doroto ja muszę ten film zdobyć!!!!!!!!Błagam o pomoc. 

Dorota Stalińska: Myślałam, ze będę Panu mogła pomoc z „Krzykiem”  przesyłając nową kasetę z filmem…ale niestety. Zrobiłam porządki w kasetach i okazało się, że kolejną (ostatnią już ) kaseta z Krzykiem ktoś pożyczył i nie oddał…. A wiec sama nie mam tego filmu. Ale po wakacjach podejmę jakieś kroki i dowiem się co trzeba zrobić aby film pojawił się ma płycie. Postaram się aby te „moje” filmy mogły być do kupienia u nas w sklepiku. Tymczasem pozdrawiam
 
Data: 17 lipca 2008
Nick: fanka

Chcem kupic "Pozyczone natchnienie", pomoze pani? Moze jeszcze gdzies zostal jakis egzemplarz// Prosze o odpowiedz

Dorota Stalińska: Sama mam jeden jedyny ostatni egzemplarz. Paru moich przyjaciół zdobyło tę książkę na Allegro. Ale mam dobrą wiadomość dla tych wszystkich z Państwa, którzy chcieliby mieć ten tomik w swojej kolekcji. Właśnie pracuje nad wznowieniem tego tomiku i myślę, ze już od września będzie on dostępny w naszym sklepiku.

 

Data: 16 lipca 2008
Nick: Katka

Widziałam wczoraj "Historię niemoralna', jestem pod totalnym wrażeniem... a najbardziej wstzrąsnęlo mna zakonczenie... lubi pani ten film? Jestem w szoku...

Dorota Stalińska: Cieszę się bardzo, ze „Historia niemoralna” nadal robi takie wrażenie na ludziach… znaczy to, ze ani film ani jego temat się nie starzeje. I myślę, ze ten film nigdy się nie zestarzeje. Ponieważ żyjemy w czasach, w których manipulacja staje się zjawiskiem coraz bardziej powszechnym i dotyka boleśnie coraz więcej ludzi.  A czy lubię ten film?.... Lubię wszystkie swoje filmy. Pozwoliłam sobie w życiu na komfort robienia tego co lubię i co uważam za ważne. Każdy z moich wielkich filmów ma dla mnie swoją historię, swoja rangę i swoja osobna szufladkę w mym sercu i pamięci.  „Historia niemoralna” jest filmem szczególnym ponieważ zdjęcia do tego filmu rozpoczęły się trzy miesiące po urodzeniu mojego synka. A ponieważ jest to jeden z ostatnich filmów kręconych w minionej epoce i w minionym systemie, musiałam stoczyć wielki bój o to aby zapewnić sobie warunki umożliwiające mi bycie z dzieckiem i karmienie dziecka piersią na planie. Jestem pierwszą w Polsce aktorką, która na planie zdjęciowym miała do dyspozycji własna przyczepę. Mój trzymiesięczny synek pojawia się na ekranie w końcówce filmu…. I nadziwić się nie mogę , ze z tego maleństwa wyrósł mi tak szybko taki wielki wspaniały mężczyzna.

 

Data: 15 lipca 2008
Nick: Ryszard

Dobrego, letniego i aktywnego wypoczynku życzy cyklista-amator. Serdeczne pozdrowienia z Gdyni przesyła Rysiek PS. W załączeniu historyczne fotki

Dorota Stalińska: Bardzo dziękuję Panie Ryszardzie za pozdrowienia i za fajne fotki. Pamiętam to nasze nieoczekiwane spotkanie na pięknej trasie  leśno wydmowej w Łebie. Mam nadzieję, ze korzysta pan nadal z otrzymanych wówczas odblasków dając jako wytrawny kolarz dobry przykład innym. Pozdrawiam serdecznie

 

Data: 15 lipca 2008
Nick: grazyna

Witam Panią!

Kilka lat temu, w telewizji usłyszałam po raz pierwszy recytowane przez Panią wiersze. Spodobały mi się tak bardzo, ze postanowiłam poszukac. Nie udało sie. Nie znalazłam w ksiegarniach. Nie miałam jeszcze internetu. Wyszukałam powtórke telewizyjnego programu, nagrałam wiesze mówione przez Pania i slowo po slowie spisywałam, po to by móc je czytać po wielokroć. Byłam szczęśliwa, że je miałam, że mogłam czytać. Były dla mnie prawdziwe i wspaniałe. Potem w moim życiu nastąpił okres zawirowań, który nie pozwolił mi myśleć o moich potrzebach; okres który wyłączył mnie z zycia. Niedawno obejrzałam powtórkę programu MAŁA CZARA. Była Pani wspaniała, a wiersze cudowne. Zaczęłam szukać w internecie. Znalazła, - Agape i jestem przeszczęśliwa. I chociaż mam ten tomik dopiero kilka dni, czytam go codzienie. Dla mnie to ogromna radość. Tak bardzo mnie czarują. Teraz zacznę szukac następnych tomików. W podzięce za wiersze, które mnie zachwycają pisze te słów kilka i serdecznie pozdrawiam. Grażyna

Dorota Stalińska: Jakże miło czytać takie słowa. Jakże miło wiedzieć, ze moje wiersze dają ludziom radość i wsparcie i ze można zadać sobie tyle trudu aby je zdobyć. Ale właśnie po to miedzy innymi ruszyła ta strona… aby oszczędzić państwu trudu i abyście Państwo mogli zamawiać książki w naszym sklepiku…… do tego a autografem. Dziękuję Pani Grażyno za miłe słowa i serdecznie pozdrawiam.

 

Data: 14 lipca 2008
Nick: saska kępa

A znała pani Agnieszkę Osiecką? Jak była? Właśnie odkrywam jej twórczość i wiem, że pani też śpiewała Jej piosenki, współpracowałyście ajkoś przy nich? Proszę o odpowiedz! :)

 

Data: 13 lipca 2008
Nick: hynek

Jak ja pania uwielbiam!! Zupełnie nie rozumiem dlaczego, ale trudno, musiałem to napisać!!

Dorota Stalińska: To wzruszające i piękne wyznanie wywołało najszczerszy i najcieplejszy uśmiech na mojej twarzy. Bardzo dziękuję za te słowa. I choć nie wiem czy jest to wyznanie młodzieńca czy człowieka) dojrzałego…. I choć nie wiem czy to uwielbienie dla tworu Boga jakim jest cielesna powłoka czy dla duszy walorów tudzież talentu przejawów, które zaiste również Boskim są tworem…. słodzi ono serce moje i błysk radosny w oku przywołuje. Bo nie musimy rozumieć dlaczego kogoś kochamy, lubimy czy darzymy sympatią. Ważne abyśmy umieli i chcieli tę miłość czy sympatię okazać osobie, która naszą dusze wzbogaca o te piękne uczucia. Tego uczę swojego synka. I tego chciałabym nauczyć ludzi za pośrednictwem swoich wierszy –OKAZYWANIA UCZUĆ. Okazywania uczuć nigdy nie za wiele … nie mam nic przeciwko aby słyszeć takie sowa codziennie… no co drugi dzień… no chociaż raz w tygodniu …. Od 19 lat codziennie powtarzam swojemu synkowi kocham i on robi to samo. I jest nam z tym bardzo dobrze. Szczerze i serdecznie pozdrawiam

 

Data: 12 lipca 2008
Nick: Kamilek

A jest pani na naszej - klasie? I co pani mysli o tym portalu?

Dorota Stalińska: Nie, Nie jestem w naszej klasie. Dlaczego? Bo po pierwsze nie mam na to czasu, po drugie mam przecież swoją stronę i jak ktoś chce to mnie znajdzie … a po trzecie .. Nie, nie ma już trzeciego. A co myślę o portalu? Myślę, ze na pewno jest przydatny ludziom, którzy inaczej odnaleźć się nie mogą i którzy mają trochę wolnego czasu.

 

Data: 10 lipca 2008
Nick: Małgorzata

Pani Doroto, też piszę wiersze. Proszę mi doradzić, pokazwyać je komuś, słuchac jego rad, czy zostawiać tak jak serce dyktuje? Czy pani komuś pokazuje, analizuje to wszystko? Będę wdzięczna za odpowiedź, mam tyle wątpliwości...

Dorota Stalińska: Oczywiście pokazywać ludziom, mówić ludziom… bo jak inaczej dowie się Pani czy to co Pani pisze ma jakiekolwiek znaczenie dla innych??? Ja też pisząc od dziecka dla siebie, do tak zwanej szuflady kiedyś się zdecydowałam nagrać te wiersze w TV aby sprawdzić jak odbierają je inni ludzie. I dlatego właśnie zdecydowałam się na ich wydanie… bo okazało się, że są one ludziom potrzebne, że moimi słowami mogą wyrazić swoje uczucia, lęki, tęsknoty i marzenia. Może je Pani wydrukować i dać na początku paru znajomym i poprosić ich o szczera ocenę. Może oczywiście przysłać Pani kilka czy kilkanaście wierszy do mnie… przeczytam i szczerze powiem co myślę. Ale bez względu na to co myślą inni jeśli dusza ma taka potrzebę trzeba pisać… może dla innych, a jak nie to dla siebie. To najwspanialszy sposób relacji z otaczającym światem i i z wszystkimi dobrymi i złymi jego zjawiskami.  

 

Data: 09 lipca 2008
Nick: Joanna

Pani Dorotko, czy pani jest na wakacjach? Tak cichutko tu, nic pani nie pisze... Może uda się po powrocie? Życzę udanyego wypoczynku!! I prosimy szybko do nas wracać!

Dorota Stalińska: Nie, Pani Joanno nie jestem na wakacjach. Gdybym była na wakacjach pisałabym do Państwa codziennie. Niestety cały czas pracuję i cały czas próbuje dogonić czas… aby podołać wszystkim swoim obowiązkom. Mój plan dnia zawsze zawiera zbyt dużo spraw i tak cześć z nich przerzucam na następny dzień… i na następny. Wykorzystując czas wakacji i fakt, ze mój synek odpoczywa na Helu latając na kiteserfingu , i ze nie muszę robić zakupów i mu gotować… przekopuję się przez zagracony dom robiąc generalne porządki. Okropnie tego nie lubię wiec idzie mi opornie. Mam wszędzie wszystkiego za dużo…. za dużo papierów, rachunków i innych dokumentów, za dużo ozdóbek, za dużo misiów, kotków, dzbanuszków, torebek, torebeczek, pudełek, pudełeczek, od lat nie noszonych bluzek i bluzeczek… a wszystko przecież może się kiedyś przydać do jakiejś sztuki czy do jakiegoś filmu…………. Uffffffffffff!!!!!!!!!!! I to trzeba przejrzeć i co najmniej połowę powyrzucać… żeby było miejsce dla następnych pierdułek w które tak szybko obrastamy.A jak to już zrobię to muszę jeszcze pomalować swój gabinet i salon bo w zeszłym roku nie zdążyłam. Wiec teraz piszę do państwa w lekkim pośpiechu, że żyję i mam się dobrze...a popołudniu chcę koniecznie na dwa dni pojechać do synka na Hel, bo tęskno mi do niego. Dwa dni wiatru, morza i słońca 9ze słońcem to chyba przesadziłam) da mi siłę i napęd do dalszego działania)

 

Data: 08 lipca 2008
Nick: Anna Jeżewska

Szanowna Pani. Bezskutecznie probowalismy zdobyc w ksiegarniach Pani "Perly wspomnien". Jesli zechcw Pani poinformowac nas ,jak mozemy ja osiagnac, bedziemy bardzo wdzieczni.Z wyrazami szacunku.

Administratorka: Witam panią. To jest jeden z wierszy, który znajduje się w tomiku "Agape". Zapraszam do sklepiku :) i proszę o ponowny kontakt, w celu potwierdzenia zakupu.   

 

Data: 08 lipca 2008
Nick: Marcelina

Mam na imię Marcelina, mam 13 lat i jestem pani fanką. Mam pytanie. Jak mogę zdobyć pani autograf?. Podać pani mój adres domowy?. Wysłać do pani kopertę zwrotną ze znaczkiem?. Baardzo prosze o odp. Pozdrawiam... :)

Dorota Stalińska: Marcelinko, na pewno administratorka strony wysłała ci już informacje na temat tego jak „zdobyć” autograf… ja pozdrawiam się serdecznie i bardzo się cieszę, ze wśród tak młodego pokolenia mam też swoich fanów. Idź przez życie z uśmiechem i radością a wtedy świat i ludzie ci ten uśmiech i te radość oddadzą.  

 

Data: 08 lipca 2008

Nick: Piotr

Witam :) Mam na imię Piotrek, mam 15 lat i mieszkam w małym miasteczku w Wielkopolsce - Sompolnie. Moim hobby jest kolekcjonowanie autografów. Jako, że u mnie w mieście rzadko pojawia się ktoś znany to autografy zbieram listownie lub e-mailowo. Jeśli byłaby możliwość wysłania Pani autografu to byłbym bardzo wdzięczny, poniżej podaję adres.

Dorota Stalińska: Piotrek, pozdrawiam cię serdecznie. Na pewno też dostałeś już informacje w sprawie autografu…. A w ślad za informacja dostaniesz oczywiście autograf.  

 

Data: 07 lipca 2008
Nick: Carolle

Pani Doroto, a czym dla pani jest przyjaźń? Właśnie przejechałam się, na prawdziwiej przyjaciółce....Smutno mi i źle, i tracę wiarę w ludzi... Pani to ma pewnie wokół siebie wiele życzliwych osób... ale ciakwe, jak wiele z nich to pani pryjaciele... To bardzo cenne... przyjaźń. Dziś to zrozumiałam...

Dorota Salińska: Wiem jak boli utrata przyjaźni, wiem jak boli zdrada przyjaźni. I myślę, ze łatwiej jest wybaczyć zdradę kochankowi niż przyjacielowi. Dla mnie przyjaźń jest jednym z najmocniejszych uczuć. Jest jedną z najcenniejszych odmian miłości. Jest miłość rodzicielska, jest miłość damsko-męska i jest miłość przyjacielska. Przy czym ta przyjacielska powinna być solidniejsza i mocniejsza i pewniejsza niż ta damsko- męska. Bo kochankowie odchodzą a przyjaciele prawdziwi zawsze zostają. I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy. Często szastamy pojęciem przyjaźni i obdarzamy tym mianem ludzi, którzy na nie nie zasługują. Tak więc trzeba czasu i wielu trudnych sytuacji aby zweryfikować przyjaźń i nadać jej miano prawdziwej. Mam ogrom ludzi wokół siebie, to fakt. Ale prawdziwych przyjaciół mam zaledwie kilkoro. To są ludzie , na których w każdej sytuacji mogę liczyć. To są ludzie, z którymi nie widuje się nieraz bardzo długo, ale którzy wiem, ze staną przy mnie murem gdy będzie taka potrzeba. I to daje mi wielka siłę. Tak wiec proszę nie tracić wiary w ludzi dlatego tylko, ze zawiódł jeden człowiek. Ten człowiek widocznie nie był wart Pani przyjaźni. Ale życie stawia na naszej drodze co rusz kokoś innego i w dużej mierze to od nas zależy czy zechcemy i czy potrafimy wśród tych ludzi odnaleźć swoich przyjaciół. Przyjaźń, jak powiedziałam, jest forma miłości i tak jak każdą miłość trzeba ją pielęgnować i hołubić. Podstawa przyjaźni jest jednak lojalność. I jeśli ten element zawiedzie należy umieć taka przyjaźń pożegnać. Na świecie jest naprawdę masa wspaniałych ludzi wartych przyjaźni i oddania.  

 

Data: 06 lipca 2008
Nick: tenderness

Czytam różne rzeczy o pani, wracam na tę stronę, lubię dział z wywiadami. Chętnie wracam do lat minionych, czytam co mówiła Pani zaczynając kareire. Jestem w Pani wieku i pamiętam to wszystko bardzo dobrze, a od zawsze się interesowałam Pani rolami. To trochę taki mój pamiętnik. Jestem tu codziennym gościem, a najbardziej czekam na toco pani do nas napisze. Czekamy chyba wszyscy:). Pozdrawiam gorąco

Dorota Stalińska: I ja serdecznie pozdrawiam. To bardzo wzruszające co Pani napisała. Nigdy nie pomyślałam w tych kategoriach, że ta strona może się stać pamiętnikiem dla wielu ludzi mojego pokolenia….tak jak okazało się, że moje wiersze stają się osobiste dla każdego kto je czyta. Udowadnia mi to po raz kolejny jak niewiarygodnie wspaniałą i wielką pracę wykonała moja przyjaciółka Dagmara Andryka. Gdyby była jeszcze tak popularna kiedyś w TV Wielka Gra i gdyby było hasło Dorota Stalińska – Dagmara wygrałaby na pewno. To ona włożyła w tworzenie tej strony całe swoje serce i całą swoją przyjaźń i wielki szacunek do mojej twórczości. To ona nadała jej kształt, kolor, oprawę graficzną i tchnęła w nią życie. Czego dowodem są Państwa częste tu wizyty. Dagmara jest absolutnie wyjątkowo pięknym człowiekiem i takim przyjacielem, którego każdemu z Państwa życzę. .Historia naszej przyjaźni to jest osobny temat i kiedyś to Państwu opiszę… albo lepiej- ja opisze ze swojej, a Dagmara ze swojej strony…. Bo wszystko przecież ma dwie strony. Na inauguracje strony miałam napisać parę słów od siebie i podziękować Dagmarze za tę wielka pracę, ale nie zdążyłam, wiec czynie to teraz podkreślając , raz jeszcze, ze to Jej zasługa iż Państwo tak chętnie zaglądacie na te stroną i znajdujecie tu własne wspomnienia.  

 

Data: 05 lipca
2008 Nick: Barbara

Jest Pani najlepszą polska aktorką!!

Dorota Stalińska: Bardzo dziękuję za te słowa. Aktorstwo to taki zawód, który podlega absolutnie subiektywnym ocenom. W Polsce jest wielu wspaniałych aktorów i wiele wspaniałych aktorek. Ale jeśli według Pani i dla Pani ja jestem najlepsza nich to bardzo się cieszę i bardzo mi miło to słyszeć.  Choć żal, ze nie myślą tak niestety nasi reżyserzy skoro tak niewiele maja dla mnie ciekawych propozycji. Ale to już osobny problem naszej kinematografii, która nie ma propozycji dla wielu wybitnych talentów. A szkoda.  

 

Data: 04 lipca 2008
Nick: Małgorzata

Witam Pania ! Gratuluje kolejnego tomika poezji . Prosze o przesłanie 2 tomików poezji - należność zostanie uregulowana przy odbiorze przesyłki. Pozdrawiam Małgorzata

Dorota Stalińska: Pozdrawiam serdecznie  

 

Data: 04 lipca 2008
Nick: Patrycja

Chciałabym zdobyć autograf Pani Doroty Stalińskiej. Co mam zrobić,żeby zdobyć ten autograf???

Dorota Stalińska: Już dostała pani maila od administratorki. Pozdrawiam  

 

Data: 03 lipca 2008
Nick: Dariusz Kołodziej

Dzień dobry Pani Doroto. Od lat jest Pani moją ulubioną aktorką, w której podoba mi sie Pani energia zyciowa i nastawienie do sprawności fizycznej. Dlatego też zwracam się do pani z zaproszeniem na zakonczenie IX edycji bezpłatnego kursu samoobrony dla kobiet, który organizowany jest przez Wydział Prewencji KWP zs. w Radomiu oraz Stowarzyszenie Krav Maga Polska, której jestem przedstawicielem. Zakonczenie przewidziane jest na 21 lipca 2008 r. o godz. 17.00 Radomiu. Mam nadzieję,że zaszczyci nas Pani swoją osobą i wesprze uczestniczki w walce z niebezpiczeństwem jakie czyha na bezbronne kobiety. Proszę o odpowiedź meilową lub pod tel Z wyrazami Szacunku Dariusz Kołodziej

Dorota Stalińska: Bardzo dziękuje za zaproszenie. Jak pan widzi nie miałam czasu nawet odpisać Państwu wcześniej. A ten najbliższy weekend, kiedy macie swoja imprezę chcę spędzić ze swoim synkiem., Ale pozdrawiam serdecznie wszystkie uczestniczki kursów samoobrony. A dlaczego dobrze jest je ukończyć? Żeby nabrać pewności siebie. Strach przyciąga agresję. A jeśli będziemy wiedziały jak w razie zagrożenia zareagować pozbędziemy się strachu. A jeśli pozbędziemy się strachu zminimalizujemy zagrożenie… Kto się odważy zaatakować kobietę, która ma iskry w oczach pewność siebie i wypisana na twarzy???? Tylko jakiś wariat. A z wariatem damy sobie po takim kursie na pewno radę.  

 

Data: 03 lipca 2008
Nick: J. Marzena Gawrońska

piszę do Pani w imieniu Stowarzyszenia Dzieci Niepełnosprawnych z niewielkiej miejscowości spod Kielc, z Końskich. Czy zechciałaby przyjąć Pani zaproszenie do naszego miasteczka. Tak sobie pomyślałam, że obiad z Pani udziałem dla dzieci byłby wielkim przeżyciem. Nasz Komendant chętnie przyłączy się do akcji, ktorą Pani propaguje. I proszę mi wybaczyć ale ponieważ ja też jeżdżę do Nowęcina, poprosiłam Bonię o wstawiennictwo. Pozdrawiam serdecznie i liczę na odpowiedź

Dorota Stalińska: Pani Marzeno. Wrócimy do tematu na jesieni. Proszę do mnie zadzwonić. Może da się to jakoś podłączyć do jakiejś mojej trasy. Oczywiście mam wiele szacunku do pracy z dziećmi niepełnosprawnymi i do tych dzieci wielką życzliwość, ale nie jestem w stanie być osobiście w każdym ośrodku, który mnie zaprasza. Dlatego trzeba to łączyć.  

 

Data: 02 lipca 2008
Nick: czeremszyna

Pani Doroto, a lubi Pani wschód, kresy, była może Pani w tych stronach. W Galerii widzę tylko ziemie zachodnie.... Ale może :) Pozdrawiam

Dorota Stalińska: Czy lubię kresy? Niestety nie znam ich, ale wiem i czuję, ze są piękne. Przecież ja-Ordonka miałam pałac na kresach. (!)Pamiętam taką kwestie z filmu Miłość ci wszystko wybaczy kiedy Ordonka po ciężkim wypadku w szpitalu mówi do męża, hrabiego Tyszkiewicza: … Misiu zabierz mnie o domu, do naszego domu, na kresy. Pamiętam też z realizacji tego filmu taką scenę. Jest to ostatnia scena filmu kiedy na pustyni pojawiają się ciężarówki z polskim wojskiem i kiedy Ordonka spotyka się wreszcie ze swoim mężem. Na tych ciężarówkach były namalowane nazwy polskich miast: Kraków, Poznań, Wilno, Lwów itp. Niestety zanim doszło do zmieć napisy Wilno i Lwów kazano zamalować…. bo to przecież nie polskie miasta Przypomnę, ze był to rok 80-ty…. Tak mi się to jakoś przypomniało. Pamiętam też, że wiele lat temu byłam jako panienka z grupą studentów w Wilnie i we Lwowie…. Szliśmy ulicami śpiewając polskie piosenki, a wokół stawali ludzie, starsi ludzie i płakali… to był rok 71… Ale oczywiście kresy to ta niezmierzona przestrzeń opisywana przez wieki przez naszych wieszczy. I bardzo chciałabym tam kiedyś pojechać.  

 

Data: 01 lipca 2008
Nick: foka

Dzień dobry Pani Doroto. Jakiś czas temu znalazłam na allegro "Pożyczone natchnienie", ale ktoś mnie przelicytował, niestety :(. Gdzie mogę kupić ten tomik? W księgarniach nigdzie nie ma, ani w Pani sklepiku. Proszę o odpowiedź, bo tam są naprawdę piękne wiersze.

Dorota Stalińska: Własnie pracuje nad wznowieniem tego tomiku i myslę, ze we wrzesniu już będzie dostępny w naszym sklepiku.  

 

Data: 30 czerwca 2008 Nick: wcale nie warszawianka 

A ja dziś, spacerowałam po Warszawie, mieście, które ściągnęło mnie za chlebem... Nie jest mi tu fajnie, ale dziś zewsząd to właśnie Pani się do mnie uśmiechała. Od razu lepiej! Załączam dowód,co prawda tylko z komórki, ale widać.:) A pani lubi Warszawę?  

Dorota Stalińska: Po pierwsze przepraszam, ze dopiero teraz odpisuję. Po drugie bardzo dziękuję za to zdjęcie… bardzo mi się miło zrobiło kiedy je zobaczyłam. Po trzecie cieszę się, że mój uśmiech dodał Pani trochę otuchy. Ja tez nie jestem Warszawianką, jestem Gdańszczanką. I choć od 1972 roku mieszkam w Warszawie tęsknię do Gdańska bardzo. Tęsknie do morza, do mola Sopocie, do mola w Redłowie, do spacerów po plaży, do Długiego Targu, który przemierzałam jako mała dziewczynka dwa razy w tygodniu na zajęcia zespołu żywego sowa i do wielu miejsc i ludzi. Czy lubię Warszawę? No cóż, jest tu masa pięknych miejsc, które kiedyś bardzo lubiłam a których od lat nie mam czasu odwiedzić… Łazienki, Wilanów, Stare Miasto…. A dlaczego ich nie odwiedzam? Bo od 16 lat mieszkam pod Warszawą, w Milanówku i choć to tylko 30 km to z każdym rokiem mieszkam coraz dalej ponieważ dojazd zajmuje mi coraz więcej czasu (1-1,5 godz). Myślę, ze Warszawa to piękne miast, ale z powodu korków coraz trudniejsze dożycia. A i ludzie jak w każdej wielkiej aglomeracji są coraz bardziej obcy, nieczuli, obojętni i anonimowi. Nie ma złych miejsc. Są tylko miejsca gdzie nie mamy bliskich ludzi i wtedy wszystko wydaje się złe. Ale jak znajdzie Pani tu przyjaciół to polubi Pani to miast.  

 

Data: 29 czerwca 2008
Nick: Teczowe Refleksy

No, wreszcie jest ta stronka, jak miło:)

Dorota Stalińśka: A mi miło, że tęczowym refleksom miło i że tak się zdarzyło, że na mej stronie zagościło…… :)  
 
Data: 28 czerwca 2008
Nick: Zbigniew Gruda

Pani Doroto, kiedys sie spotkaliśmy - Pani kwestowała na warszawskich Powąskach - pamietam Pani uśmiech. Dziś ja zwracam się do Pani o pomoc dla naszego Stowarzyszenia. Chcielibyśmy zoorganizować Piknik Rodzinny w dniu 07 09 2008 w Parku Praskim. Ogromnym zaszczytem byłoby Pani uczestnictwo w Pikniku. Wiem, że prowadzi Pani fundację która ma na celu ograniczanie wypadków drogowych, my działamy aby pomóc zwierzętom i uświadomić ludziom, że one także czują i cierpią. Zwracałem się do wielu osób publicznych - tak wystąpią w koncercie charytatywnym za kasę, pokażą twarz ale trzeba zapłacić - my nie mamy z czego płacić - ponieważ jesteśmy grupą fanatyków, którzy są wolontariuszami i to co dostaniemy w formie darowizny przekazujemy na rzecz ratowania zwierząt. Prowadzimy też edukacje dzieciaków - aby się nauczyły jak postepować ze zwierzętami, np. psami które sa agresywne. Czy zechciałaby Pani nas wspomóc Swoją obecnością na Pikniku? A może ma Pani jakies inne propozycje. Czekam na kontakt od Pani - Zbyszek Gruda

Dorota Stalińska: Wrzesień mam bardzo obłożony różnymi zajęciami i jeszcze dogrywają się różne terminy, wiec nie wiem czy będę wolna w podanym rzez Pana dniu. Proszę o ponowny kontakt pod koniec sierpnia. Oczywiście jeśli będzie tylko taka możliwość chętnie Państwu pomogę.I bardzo proszę też o zrozumienia dla osób publicznych, ze nie zawsze mogą wystąpić za darmo. Do każdego z nas codziennie zwraca się dziesiątki organizacji z prośba o charytatywne występy. Przy najlepszych chęciach nie da się spełnić tych wszystkich próśb. Wszyscy mamy na utrzymaniu swoje rodziny i musimy na nie zarabiać. Pozdrawiam  
Data: 26 czerwca 2008
Nick: Marek Węgorzewski

Pani Doroto !!!
Dzisiaj otrzymałem Pani list, a w nim wspaniałe zdjęcie z autografem. Faktycznie trochę to trwało (data wysłania 09 czerwca :)
Chciałem Pani serdecznie podziękować, że zgodziła się Pani wzbogacić moją kolekcję autografów.
Życzę wszystkiego co najlepsze i gorąco pozdrawiam!!!
Marek Węgorzewski

Dorota Stalińska: Pozdrawiam :)  

 

Data: 26 czerwca 2008
Nick: Janusz B

Na początku mojego listu pozdrawiam Panią bardzo serdecznie. Mam 36 lat, żonę Ewę, córeczki Emilkę (7 lat) i Oleńkę (4 lata), jestem pracownikiem KWK „BUDRYK” .  W latach nauki w szkole średniej i studiów zajmowałem się zbieraniem autografów sławnych i cenionych ludzi z całego świata. W swojej kolekcji posiadam około 400 autografów aktorów, muzyków, sportowców, dziennikarzy i polityków. Po ustabilizowaniu życia osobistego i rodzinnego wróciłem do mojej pasji. Chciałbym powiększyć swoją kolekcję i z związku z tym bardzo Panią proszę o autograf ze zdjęciem. Myślę, że nie sprawiam Pani kłopotu i otrzymam odpowiedź, która sprawi mi ogromną radość i satysfakcję. Życzę Pani dalszych sukcesów w karierze zawodowej, a także dużo szczęścia w życiu osobistym. Z poważaniem

Dorota Stalińska: Procedurę uzyskania autografów zapewne przekazała panu administratorka. Ja pozdrawiam serdecznie życząc wiele uśmiechu i radości całej rodzince.  

 

Data: 25 czerwca 2008
Nick: Adam J

Kupiłem "Historię niemoralną", nic więcej nie znalazłem, a może jest gdzieś Krzyk... jak czytam o tych nagrodach, to aż nie mogę sie tego filmu doczekać. Szukam w internecie. Dobranoc pani Dorotko.   Data: 24 czerwca 2008 Nick: Adam J Właśnie czytam sobie o pani rolach... Czym dłużej przeglądam tą stronę, tym bardziej mam ochotę panią zobaczyć. Zaraz idę do empiku i może kupię jakiś film z Panią, no właśnie, jakie filmy z panią pojawiły się na DVD?

Dorota Stalińska: Cieszę się, ze chce Pan obejrzeć moje filmy. Niestety nie mam żadnej wiedzy na temat ich dystrybucji. Cieszę się, ze są w sprzedaży, ale nikt mnie nawet o tym nigdy nie poinformował, ze je wydaje na kasetach a potem na płytach i nikt nie zapytał mnie formalnie o zgodę … nie mówiąc już o prawach autorskich. Ale spróbuje ten temat rozwikłać i skoro są moje filmy w sprzedaży dobrze żeby były tez w naszym sklepiku, nieprawdaż? Jeśli zdążę przygotować materiał to na jesieni może będą już w naszym sklepiku moje przedstawienia na płytach. Czy to by się Państwu podobała? Czy chcielibyście obejrzeć Żmiję, Próbę, Zgagę itp.?????? Jeśli tak to się zrobi. To pytanie skierowane jest nie tylko do Pana Panie Adamie, toPYTANIE DO WSZYSTKICH ODWIDZAJĄCYCH TĘ STRONĘ. Pozdrawiam  
 
Data: 23 czerwca 2008
Nick: p. Grażyna

Była Pani gościem "Powtórki z rozrywki" w radiowej Trójce, podczas rozmowy z p.Marią Czubaszek wspominała Pani o książce, która pomogła w innym spojrzeniu na życie,  nie zdążyłam zanotować tytułu, bardzo proszę o podanie na mój adres. Gdzie jest dostępny polecany przez Panią  preparat i jaka jest jego cena? Serdeczne pozdrowienia

Administratorka: W sprawie alveo, będzie pani ponformowana drogą mailową. Odpowiedź Doroty Stalińskiej, pojawi się tu, w Księdze Gości. Zapraszam.
Dorota Stalińska: mówiłam o książce "Bogata kobieta" autorstwa Kim Kiyosaki, polecam ją serdecznie. Pozdrawiam panią  

 

Data: 23 czerwca 2008
Nick: Antoni

Pani Doroto, bardzo mi się podobała Pani rola w sztuce "Love me tender", szczególnie ciepło wspominam scene z powrotu Afrodyty z Rosji. Była śmieszna, wzruszająca i wyśmienicie zagrana. Chciałbym spytać, kiedy bedzie można znów Panią zobaczyć w tym przedstawieniu, bo 1 raz to za mało jak dla mnie! Jest pani bardzo dobra aktorką, ale cenie też u Pani poczucie humoru. Pamiętam taki prpogram,  "Ananasy z mojej klasy", była pani najlepszą para (razem z p. Kryszakiem) w całej edycji tego porgramu. Jestem pani wielbicielem!! Pozdrawiam!

Dorota Stalińska: Cieszę się, że podobała się Panu sztuka „Love mi tender” To Jedna z najlepszych moich sztuk… a może najlepsza? To sztuka, w którą włożyłam ogrom pracy i serca. Bardzo ciepło wspominam pracę z Joasia Koroniewską, która również stworzyła w tej sztuce wilka rolę. To sztuka, która z powodu haniebnego zachowania ówczesnego dyr. Teatru Komedia zeszła z afisza. Ale to taka przykra historia, ze nie chce mi się jej teraz opisywać. Może kiedyś ją opiszę… Pan Bóg sam rozliczy ludzi za ich haniebne czyny. Ale myślę, że do tej sztuki jeszcze wrócę, bo zbyt mało osób zdarzyło ją obejrzeć. A jeśli wrócę do niej to na pewno będzie o tym informacja na stronie. Co do Ananasów mojej klasy… to chyba naprawdę był dobry odcinek ponieważ był wielokrotnie powtarzany i bardzo się ludziom podobał… to fajnie.  
 
Data: 22 czerwca 2008
Nick: Małgorzata Kierkla

Pani Doroto!
Pamiętam Panią przede wszystkim z filmów "Seksmisja" i "Lata dwudzieste, lata trzydzieste" oraz rewelacyjnego odcinka "Na dobre i na złe". Marzę o Pani autografie na zdjęciu. Gdyby znalazła Pani czas, aby spełnić moją prośbę, byłabym bardzo szczęśliwa. Podaję adres i z góry dziękuję

Dorota Stalińska: Dzięki za miłe słowa… choć dotyczą tych malutkich moich ról są bardzo cenne. Dlaczego takie cenne? Ponieważ znacznie trudniej jest mając tak mały materiał zbudować rolę, którą ludzie będą pamiętać przez lata. A jeśli pamiętają to bardzo cieszy. Autograf w drodze.  

 

Data: 20 czerwca 2008
Nick: Przemek Szaliński

WITAM Nazywam się Przemek,mam 15 lat i mieszkam na gdańskim przymorzu.Mam przyjaciela Marka ,który porusza się na wózku - dziecięce porażenie mózgowe.Mało rusza nogami oraz rękoma.Nie potrafi sam wstać,ubrać się czy umyć.Pomaga mu w tym rodzina.Często psuł się mu wózek.Potrzebny jest mu ,też podnośnik do wanny oraz schodołaz.Od ponad roku spotykam się z gwiazdami ,aby one podarowały coś na licytację charytatywną ,która odbywa się na Allegro.Dostałem już np. włosy Pana Zbigniewa Wodeckiego,scenariusz z autografami programu "Kawa czy herbata",książkę z autografem Pana Premiera Donalda Tuska,Tomasza Lisa,Lecha Wałęsy,Andrzeja Wajdy,koszulkę z autografem Jarosława Wałęsy i koszulkę zespołu Homo Homini oraz wiele wiele wiele więcej przedmiotów.26 maja zorganizowałem koncert na rzecz Marka na ,który zaprosiłem gwiazdy ,które zgodziły się przyjechać za darmo.Wystąpili: Pani Hanna Rek,Pan Bogusław Mec,Pan Artur Barciś,Pan Cezary żak,Pan Edward Hulewicz,Pan Andrzej Grabowski i zespół Homo Homini.Koncertem bardzo się interesowali i interesują się w dalszym ciągu np. TYP3 Gdańsk,Echo Miasta,Gazeta Wyborcza,Dziennik Bałtycki,życie Na gorąco i inne.(pytają się kiedy będę robił coś nowego). Na swej drodze znalazłem wiele życzliwych ludzi nie tylko gwiazdy ,ale również osoby prywatne.Chciałbym pomagać w dalszym ciągu Markowi oraz innym dzieciom i młodzieży.Wpadłem na pomysł ,aby organizować charytatywne spotkania z gwiazdami. Czy zgodziła ,by się Pani być gwiazdą ta takim spotkaniu? Spotkania najprawdopodobniej będą odbywały się w bibliotece. BARDZO,BARDZO,BARDZO dziękuję!!! Proszę o odpowiedź. Przemek

Dorota Stalińska: Oczywiście Przemku, ze chętnie wesprę swoja osoba Twoje starania i działania. Jesteś dowodem na to, że chcieć to móc i ze mimo młodego wieku możemy zawsze cos dobrego zrobić dla drugiego człowieka. Bądź ze mną w kontakcie po wakacjach, we wrześniu. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.  
 
Data: 20 czerwca 2008
Nick: malwa

Widziałam na zdjęciach, że ma pani piękny ogród, a co tam jest zasadzone? I czy ma pani ogrodnika?

Dorota Stalińska: Ogród jest piękny – to fakt. Sama go od podstaw stworzyłam. Bardzo dużo pracy i serca wkładam w niego od lat.Niestety nie mam ogrodnika…. I bynajmniej nie z oszczędności. Chętnie przyjme kogos kto się na tym zna i kto mi nie powycina ( tak jak ostani pomocnik) moich ukochanych krzewów biorac je za suche badyle….Mam w ogrodzie różne bardzo rośliny…. Zwożę je z całego świata….. zawsze staram się cos przywieść i chyba mam tak zwana dobra rękę bo na ogół się wszystkie przyjmują….Bardzo kocham swój ogród i choć wymaga ciężkiej pracy jest lamnie wspaniałym relaksem. Pozdrawiam  
Data: 18 czerwca 2008
Nick: pomadka A jeździ pani jeszcze nad Wdzydze?
Dorota Stalińska: Wdzydze to jedno z moich ukochanych wakacyjnych miejsc. To tu w Ośrodku Politechniki Gdańskiej w Czarninie spędzałam przez wiele lat wakacje w dzieciństwie. To tu przywiozłam po raz pierwszy swojego synka kiedy miał 4 lata. To tu nauczyłam go łowienia ryb i wielu innych fajnych rzeczy…..Mam wielki sentyment do tego miejsca…. Zawsze będzie mi się kojarzyć z moimi rodzicami z poczuciem szczęścia…. tęsknie do tego miejsca i co roku staram się choć na chwilkę tam wpaść. I w tym roku też na pewno tam zajrzę. Ale ponieważ jestem przez ostatnie miesiące bardzo „rozjeżdżona.” to tak naprawdę w czasie wakacji chciałabym posiedzieć w swoim ogrodzie i choć przez pare dni nigdzie nie wyjeżdżać. Pozdrawiam  
 
Data: 15 czerwca 2008
Nick: Danuta

Lubię tę stronę. Zaglądam tu czesto i czytam ciągle coś nowego. I czekam na pani słowa. To jest takie miłe, że pani do nas pisze. Dziękuję i czekam na kilka słów. 

Dorota Stalińska: Ja tez odkrywam tu ciągle cos nowego. Moja przyjaciółka administratorka Dagmara wykonała tak zwany kawał fantastycznej roboty przekopując się wiele miesięcy przez moje archiwum. A więc sama jestem nieraz zdziwiona, ze tyle różnych rzeczy zrobiłam. Od lat żyje bardzo szybko i coraz szybciej…. pokonując ciągle nowe wyzwania nie mam czasu wracać do przeszłości. I dzięki Dagmarze i tej stronie nie tylko Państwo ale i ja mogę sobie przypomnieć o wielu wydarzeniach… i bardzo się cieszę, ze lubicie Państwo tę stronę. Pozdrawiam serdecznie  
 
Data: 14 czerwca 2008
Nick: Paweł

Mam 20 lat, bardzo interesuję się teatrem, a w szczególności monodramami. Pani jest mistrzynią tego gatunku, myślała pani, żeby napisać książkę o tych własnych realizacjach? Sam bym chciał być aktorem, ale utrzymać uwagę widza, przez choćby pół godziny i to samemu – jest bardzo trudne. Chętnie poznałbym pani doświadczenia, wspomnienia i jak pani pracuje nad rolą? Skąd te teksty, dlaczego akurat te? Kiedy wie pani jak to będzie wyglądać na scenie? Czytając już? Pani pomysły są bardzo trafione i dobrze zrealizowane. Nie ma przypadkowości w działaniu, rola jest budowana bardzo przekonywująco..i do tego te rozwiązania sceniczne… „Żmija” – widzowie jako sąd, a jednocześnie obserwatorzy „Próba” – widzowie jako znajomi pianisty „Zgaga” – uczestnicy pokazu i pasażerowie na lotnisku I wszystko ma sens – jest pani po prostu genialna! I tylko pani powinna napisać poradnik „Jak zrealizować znakomity monodram”. Niestety to co oglądam ostatnio na scenach polskich teatrów, nie pozwala mi nawet dotrwać do końca spektaklu. Czekam na panią, gdziekolwiek pani będzie.

Dorota Stalińska: Bardzo, bardzo, bardzo dziękuje za te sowa. Monodram to ogromna część mojego 30-letniego zawodowego życia. Kocham wszystkie swoje monodramy. Dlatego mogę je grać latami. Ale najważniejsze, ze kocha je publiczność… czego dowodem jest choćby Pański list… i fakt, ze wiee osób oglądało je wielokrotnie… i ciągle jeszcze chce oglądać… dlatego zamierzam je grać przez następne 30 lat. Co do książki o pracy nad moimi sztukami…. No cóż… powinnam i chciałabym napisać wiele książek…. I wiele z nich mam w głowie i w duszy… i nawet częściowo na papierze. Ale coraz większy natłok bieżących spraw nie pozwala mi wygenerować tyle czasu aby solidnie nad tym przysiąść….ale zrobię to kiedyś na pewno…. Mam na to ciągle jakieś 50 lat, ponieważ zamierzam w pełnej sprawności fizycznej i umysłowej dożyć stu lat… i jeszcze trochę. Tymczasem dzięki tej stronie będę mogła Państwa informować gdzie i kiedy będę grać.Pozdrawiam serdecznie  
 
Data: 12 czerwca 2008
Nick: kibic

Ogląda pani mecze? I co pani myśli (wiadomo o czym)?

Dorota Stalińska: Jasne, ze oglądałam mecze. Kiedyś bardziej pasjonowałam się piłką… kiedyś sama dużo grałam w nogę… kiedyś nauczyłam syna najlepszych wślizgów. Dziś czas mi na to już nie pozwala, ale wiernie kibicowałam naszej drużynie. I rzetelnie trzymałam za nich kciuki.Co o tym czyli o meczach myślę??? No cóż, żal mi bardzo, ze nie wygraliśmy, ale cieszę się, ze w ogóle w tych mistrzostwach graliśmy… to już jest sukces. To media sztucznie rozdmuchały nasze ambicje i wmówiły ludziom, że nasza drużyna już jest mistrzem świata…. Ale jeszcze nie jest. I nie można za to winić ani naszych zawodników ani ich trenera. Starali się i na pewno chcieli jak najlepiej. Przeżarty przez lata korupcja Polski Związek Piłki Nożnej nie był nastawiony na szukanie, wyłanianie i rozwijanie talentów…Najlepszym przykładem jest Podolski, peszcież mógł i chciała strzelać te gole dla nas a nie nam, ale mu nie dano szansy…A więc jeśli się to zmieni, jeśli będziemy umieli szanować i prowadzić talenty od małego… to może kiedyś będziemy mistrzami świata…ale na to trzeba poczekać… bez złości, bez agresji… Pozdrawiam  
 
Data: 12 czerwca 2008
Nick: dorota

A ja chcę tylko panią pozdrowić i powiedzieć, że czekam na panią we Włocławku. A poza tym, to ubolewam, że ciągle nie ma dla pani dobrej propozycji filmowej. Dość seriali, ja bym chciała zobaczyć np. Mariannę – Perełkę….

Dorota Stalińska: Ja też ubolewam nad tym i żal mi bardzo, ze nie ma ciekawych propozycji filmowych. Też tęsknie do dobrego kina i do dobrej roli. Mam nadzieje, ze takie propozycje nadejdą zanim się nie zestarzeję…. Czyli w ciągu najbliższych 50 lat. A jeśli chcecie mnie Państwo widzieć we Włocławku… to trzeba zwrócić się do waszego wspaniałego dyr. Teatru Impresaryjnego Jana Polaka … aby znowu zaprosił którąś z moich sztuk lub koncertów. Pozdrawiam  
 
Data: 11 czerwca 2008
Nick: Norma

W związku z powstaniem oficjalnego fanklubu Killjoya powstaje też dział „inni muzycy o Killjoyu”. Czy moglibyśmy prosić o kilka słów do tego działu? Może być pół żartem- pół serio ;) Z góry dziękujemy -fanklubowicze

Dorota Stalińska: Cieszę się, ze zakładacie fanklub tego zespołu, bo chłopaki grają świetnego rocka i zasługują na dobry fanklub. A ponieważ lubię to co robią i ich samych … a ponieważ kumpluję się z Wojtkiem Bujoczkiem wystąpiłam z czystej sympatii, zupełnie nieodpłatnie w ich teledysku. I życzę im aby rzeczywiście pojawi się jakiś menago, który zawodowo i profesjonalnie zajmie się ich karierą. Pozdrawiam wszystkich fanów  
 
Data: 11 czerwca 2008
Nick: caiel z gdanska

Głosuję na panią w konkursie na Matkę Chrzestną. Uważam, że jest pani najlepszą kandydatką. Topolówka górą!!

Dorota Stalińska: Cieszę się… i liczę na głosy innych topolówkowiczów. Kiedy zwróci się do mnie dziennik Batycki z pytaniem czy chciałabym zostać matka chrzestna statku budowanego w Chinach da naszej stoczni (sic!!!) przypomniała mi się pewna historia z przed lat.Otóż na początku lat siedemdziesiątych Stocznia Gdańska wyprodukowała statek, który nazwano Politechnika Gdańska. Mój tatuś był wówczas rektorem Politechniki Gdańskiej a więc moją mamusię poproszono o to aby została matka chrzestną tego wspaniałego statku.. Miał się odbyć uroczysty chrzest poczym mamusia miała popłynąć w pierwszy rejs ochrzczonym statkiem. Byliśmy wszyscy bardzo dumni. Chrzest był rzeczywiście bardzo uroczysty, z telewizją, z prasą, z radiem, z władzami, notablami i orkiestrą… padły sakramentalne słowa „płyń po morzach i oceanach sławiąc polska banderę”… toporek przeciął linkę…. szampan rozbił się o burtę… i statek niebawem popłynął. … Tyle że bez mamusi i bez polskiej bandery… I nie nazywał się już Politechnika Gdańska a jakoś tak z rosyjska. I ślad po nim zaginął. Po paru miesiącach znowu poproszono mamusię aby zechciała ochrzcić kolejny statek o nazwie Politechnika Gdańska…. Uroczystość tym razem była skromna, bez pompy, bez mediów, bez władz, bez orkiestry… cichutko na nabrzeżu kolejny toporek przeciął linkę, cichutko rozbił się szampan o burtę, cichutko padły sowa „płyń po morzach i oceanach sławiąc polska banderę…”  I statek wkrótce popłyną… ale znowu bez mamusi i bez polskiej bandery… i znowu nie nazywał się już Politechnika Gdańska a jakoś tak z rosyjska czy z chińska.. Moja mamusia była wiec dwukrotna matka chrzestną nieistniejącego statku. Na dowód iż prawdę tu rzekłam mogę przedstawić dwa pamiątkowe toporki, które po tych uroczystościach nam w domu pozostały, a które zwyczajowo otrzymuje matka chrzestna jako dowód  oddania jej chrześniaka pod opiekę….. A zatem… pomyślałam….gdybym została matką chrzestną statku wyprodukowanego w Chinach dla naszej Stoczni to byłoby tak jakbym odzyskała dziecko odebrane dwukrotnie przed laty mojej mamusi. I to by mi się podobało… bo może mogłabym wówczas po latach zadać pytanie i znaleźć na nie odpowiedź: „Gdzie podziały się dwa polskie statki o nazwie Politechnika Gdańska, które przed laty wyprodukowała nasza Gdańska Stocznia”?    
 
Data: 07 czerwca 2008
Nick: jadwiga

Tak jak pani jestem matką, a wiersze dla syna, zawsze mnie wzruszają. Tak bym chciała usłyszeć jak je pani mówi

Dorota Stalińska: Obiecuję, ze nagram je w czasie wakacji, bo będę miała trochę więcej czasu.  
 
Data: 07 czerwca 2008
Nick: pani

Ciagle ogladam sobie zdjęcia w Galerii. To bardzo fajny dizał, a pani syn ciągle większy na tych zdjęciach. Pozdrawiam pania i syna.

Dorota Stalińska: Tak, synek wyrósł mi pięknie... na wspaniałego, dobrego, czułego i troskliwego człowieka. Bardzo, bardzo go kocham i jestem z niego, bardzo, bardzo dumna. A najbardziej jestem dumna z tego, ze jestesmy dla siebie przyjaciółmi, kumplami, partnerami...i ze potrafimy i chcemy rozmawiać ze sobą o wszystkim   
 
Data: 06 czerwca 2008

Nick: widz Oj, jak cudnie przypomniec sobie na szkle malowane. Widzialem to kilkanasice razy. I ciagle pamiętam pani rolę. Te burze oklasków, gdy tylko pani wchodziła. Wiem, że powstały jeszcze inne wersje, ale ta jest nie do podrobienia, głownie dzięki pani. Czy możemy gdzieś to kupić, np. na DVD?

Dorota Stalińska: Sama bym chętnie kupiła taka płytę i sama bym chętnie po latach obejrzała „Na szkle Malowane” …. Niestety nie mogłam obejrzeć teraz w TV bo pracowałam w tym czasie.… też wspominam ze wzruszeniem to niezwykłe przedstawienie, te niezwykłe tumy ludzi, ten niezwykły entuzjazm widowni… no i te niekończące się brawa i bisy zbójnickiego. To przedstawienie to jest jeden z wielu polskich przykładów zabicia kury znoszącej złote jajka. Żaden prywatny teatr nie pozwoliłby sobie na zdjęcie z afisza sztuki granej przy nadkompletach, z wykupionymi na wiele miesięcy naprzód biletami. Ale to był państwowy teatr, w który niepodzielnie rządziła Krysia Janda i dyrektor robił to co ona chciała. A Krysia Janda, choć stworzyła to przedstawienie, niestety nie umiała znieść właśnie tych owacyjnych braw, którymi publiczność nagradzała Diabła i recenzji, które tłustym drukiem o roli Diabła pisały. Smutne to ale prawdziwe. No cóż, skrajny egoizm, brak samokrytycyzmu i zawiść są niestety cechami wielu uznanych za wybitnych ludzi. Dlatego nie ma i nie sadze aby kiedykolwiek ukazała się płyta z tym przedstawieniem. Pozdrawiam  
 
Data: 06 czerwca 2008
Nick: klebel

A kiedy będzie pani w Bydgoszczy? Najlepiej ze Zmija, tyle się teraz naczytałam o tym przedstawieniu, że marzę, by je obejrzeć

Dorota Stalińska: Rzeczywiście dawno nie byłam w Bydgoszczy. A przecież przez lata było to jedno z „moich” miast. To tu, w Bydgoszczy, zaraz po OFTJA (Ogólnopolski Festiwal Teatrów Jednego Aktora ) w Toruniu odbywały się przeglądy małych form teatralnych, na których grałam wszystkie swoje przedstawienia wielokrotnie. To tu w Bydgoszczy przeżyłam jedno z najdziwniejszych scenicznych doświadczeń. Otóż przyjechałam zagrać dwa przedstawienia Żmiji. Po pierwszym przedstawieniu zdziwiłam się, ze publiczność wychodzi owszem na korytarz, ale nie wychodzi z teatru. Kiedy zapytałam organizatorkę czemu tak się dzieje odpowiedziała, ze większość ludzi ma karnety na oba przedstawienia i dodała, ze chyba powinnam się już przebierać. Zbaraniałam. Na jakie oba przedstawienia???  No jak to jakie… na „Żmiję” i na „Utracona cześć Katarzyny Bloom”. Krew normalnie odpłynęła mi do piet. Ja przecież przyjechałam zagrać dwie „Żmije”, nic nie wiedziałam, ze mam grać Katarzynę, nie mam dekoracji, nie mam kostiumów… to po prostu jest niemożliwe. To była naprawdę kłopotliwa sytuacja. Przebrałam się w normalne ubranie i wyszłam do ludzi. Żeby jakoś chronić organizatorkę powiedziałam, ze zepsuł się samochód wiozący dekoracje i kostium do drugiego przedstawienia i że w tej sytuacji możemy zwrócić Państu za bilety, możemy zrobić takie po prostu spotkanie, czyli pogadać o wszystkim co Państwa interesuje, albo – dodałam żartem – mogę Państwu zagrać drugi raz „Żmiję”. I po raz kolejny tego wieczoru wbiło mnie w ziemię, ponieważ publiczność wybrała trzeci wariant… zagrać jeszcze raz Żmiję”. To się nigdy przedtem ani nigdy potem już nie zdarzyło … aby dla tej samej widowni zagrać raz po raz to samo podstawienie. Przebierając się ponownie w kostium „Żmiji” zastanawiałam się, czy zagrać to przedstawienie jakoś inaczej, aby widzowi to jakoś urozmaicić czy wręcz przeciwnie… zagrać dokładnie tak samo, aby pokazać swój profesjonalizm… wybrałam wariant drugi. Zagrałam identycznie. Lub może tylko mi się tak wydawało…Może ktoś z widzów to pamięta???? I napisze nam o tym????Ale wracając do naszych baranów… chętnie ponownie przyjadę do Bydgoszczy.. chętnie zagram znowu Żmije czy Zgage… ale to nie zależy ode mnie. Trzeba się zwrócić do dyr. Teatru aby mnie ze sztuka zaprosił. Pozdrawiam  
 
Data: 03 czerwca 2008
Nick: Marek Węgorzewski

Nazywam się Marek Węgorzewski, mam 25 lat i mieszkam w Knurowie. W maju 2006 roku obroniłem pracę licencjacką na politologii na Uniwersytecie Śląskim. Od października 2006 roku rozpocząłem dalszą naukę-studia magisterskie, a jako specjalizację wybrałem dziennikarstwo. Jestem teraz na ostatnim roku studiów. Niestety plany szybkiego ich u