Dorota StalińskaPrasalata 80 - te

Miłość Ci wszystko wybaczy - FILM

Wygłodniała publiczność kinowa ruszy zapewne tłu­mnie na nowy polski film fabularny, reżyserii Janu­sza Rzeszewskiego, pt. „Miłość Ci wszystko wybaczy", będący fil­mową opowieścią o karierze najwspanialszej pieśniarki estradowej międzywojennego dwudziestolecia – Hanny Ordonówny. Film został oparty na zgrabnym scenariuszu K. T. Toeplitza, który potrafił opowiedzieć losy wielkiej gwiazdy małych scen, nie wpadając w niedyskretne plotkarstwo ani w hollywoodzki schemat „filmowej bajki o Kopciuszku”.

Film wskrzesza z nutką lekkiej nostalgii świat „Qui Pro Quo”, beztroskich zabaw w „Adrii”, wielką epokę naszego kabaretu i rewii, na którym to tle ukazana została droga młodziutkiej tancerki i niefortunnej debiutantki w roli pieśniarki ku estradom Paryża, Berlina czy Wiednia. Z dużą starannością odtworzone zostały dekoracje i kostiumy warszawskich scen kabaretowych, rekwizyty epoki, koloryt obyczajowy i towarzyski. Przydałoby się być może, w dialogach więcej dowcipów, z których niejeden stał się przecież obiegowo monetą konwersacji po dziś dzień.

A jak na tym tle rysuje się heroina filmu, kreowana przez Dorotę Stalińska, wspartą głosowo przez Hannę Banaszak? Obawiam się, że zdania będą tu podzielone. Ci co pamiętają występy Ordonki „na żywo”, będą utrzymywać, że jej czar, jej wdzięk, jej zniewalający urok są nie do podrobienia, zapewniać, iż film o Ordonce bez Ordonki jest z góry skazany na zrobienie klapy. To prawda, że Ordonówny miała niezwykły i rzadki dar uszlachetniania banału. W jej wykonaniu najbardziej szmirowaty tekst zaczynał pulsować życiem, nabierał poetyckich znaczeń, a tuzinkowa muzyka szlachetniała, uskrzydlona indywidualnością artystki. Niestety, te dary zabrała Ordonówna ze sobą do grobu. Niemniej Dorota Stalińska będzie się podobała młodszej generacji kinomanów, a ona przecież rozstrzyga dziś o frekwencji kinowej. Młoda aktorka, która debiutowała niedawno w filmie „Bez miłości” rolą przebojowej, pozbawionej skrupułów dziennikarki, tu wciela się w postać pełną liryzmu, ładnie wystylizowaną, drobiazgowo wypracowaną. W sumie wyszła obronną ręką z zadania bardzo trudnego, wygrywając zręcznie atuty swej bardzo fotogenicznej urody. Z istnej plejady aktorskiej na wyróżnienie zasługują: Stanisława Celińska, Bożena Dekiel, Jan Kobuszewski, Piotr Garlicki, Piotr Fronczewski, Czesław Wołłejko, Wojciech Pokora i Wiesław Gołas.

Doświadczeniu reżyserskiemu Janusza Rzeszowskiego, film zawdzięcza dobre tempo i staranną inscenizację numerów taneczno – muzycznych, umiejętnie wplecionych w akcję filmu. Film jest całą gębą filmem muzycznym, a więc reprezentuje gatunek bardzo deficytowy na naszym rynku filmowym. Mówi o sprawach bardzo egzotycznych w dzisiejszej Warszawie, ale właśnie dlatego może liczyć na powodzenie. Śledząc perypetie artystyczne i sercowe filmowej Hanki i podziwiając zgrabne nóżki rewiowych girlasek zapomnimy być może na czas jakiś o kartkach, kolejkach i trapiących nas problemach w rodzaju: kiedy „rzucą” olej rzepakowy? „Miłość Ci wszystko wybaczy” stanowi dobry przykład kinematografii rozrywkowej, godzącej zrozumiałe potrzeby szerokiej widowni kinowej z dobrym smakiem i zręcznym rzemiosłem filmowym. Pamiętajmy, że autorem tekstu owej, tytułowej piosenki był sam Julian Tuwim, a ten znał się na dobrej robocie kabaretowej.    

 

 

Miłość Ci wszystko wybaczy
Film
1981
Zenon Wawrzyniak