Jedno z pierwszych ujęć: „na pierwszym planie, odwrócona tyłem do kamery, stoi kobieta w battle-dressie, na ramieniu naszywka „Poland". Kobieta patrzy za przejeżdżającymi ciężarówkami. Gdy mija ją ostatnia, odwraca się twarzą do kamery. Jest to Hanka, bohaterka filmu. Zaczynia iść powoli w kierunku namiotów. Widzimy, że jest zmęczona, zrezygnowana".
Jestem na planie filmu: MIŁOŚĆ CI WSZYSTKO WYBACZY w reżyserii Janusza Rzeszowskiego. Kolejny, chyba ponad pięćsetny „klaps" oglądam - a właściwie podglądam — w eleganckim mieszkaniu na warszawskiej Saskiej Kępie. W drzwiach staje Hanka, ubrana w seledynowy strój i biały kapelusz, naprzeciw niej wychodzi Aniela - przyjaciółka. Krótka chwila powitania i Hanka szybkim krokiem wchodzi do saloniku. „Padam ze zmęczenia, bo z Mieciem Foggiem żegnaliśmy na dworcach żołnierzy odjeżdżających na front" - mówi. Scenę tę trzeba powtórzyć kilkakrotnie, reżyser ma swoje wymagania.
Cóż, nietrudno się domyślić, że będzie to film o Hance Ordonównie, chociaż Krzysztof Teodor Toeplitz, autor scenariusza, stara się przekonać widza w tekście poprzedzającym sceny filmowe, że „wszelkie podobieństwo występujących osób i sytuacji do rzeczywistości jest całkowicie przypadkowe". Z drugiej zaś strony dodaje, że jego film „nie zamierza burzyć legendy i dochodzić ukrytej pod nią prawdy. Pragnie on raczej wierzyć legendzie, a nawet dodać do niej swoje własne domysły..."
Korzystam z chwili przerwy i przeprowadzam krótką rozmowę z reżyserem.
- Widzowie nie dadzą sobie wmówić, że film, który pan realizuje, nie opowiada historii żucia Hanki Ordonówny.
- Bo jest to raczej historia, do której posłużyła biografia Ordorówny.
Krzysztof Teodor Toeplitz, trochę może na moją prośbę, zainteresował się tak niesłychanie bogatym życiorysem tej przedwojennej polskiej gwiazdy piosenki i kabaretu. Staraliśmy się rozmawiać ze wszystkimi, którzy ją bliżej znali, by możliwie jak najwierniej ukazać jej życie, aczkolwiek, jak to już powiedziałem, będzie to rzecz o legendzie gwiazdy. Znalezienie dziś dobrego scenariusza, z gatunku tzw. rozrywki, którym się głównie zajmuję, a który miałby cechy prawdopodobieństwa, bez tej idiotyczniej fabuły operetkowej, nie jest sprawą łatwą. Tym razem udało mi się taki zdobyć. „Miłość ci wszystko wybaczy" jest opowieścią opartą na realiach, pełną prawdy.
- Czy pokaże pan całe życie Ordonówny?
- Nie chciałbym uprzedzać, powiem tylko, że historia zaczyna się i kończy pobytem Ordonówny na pustyni z polskimi dziećmi podczas drugiej wojny światowej. W ciągu dnia i nocy artystka wspomina całe swoje życie. Akcja filmu odwołuje się, więc do konwencji retrospekcji.
Janusz Rzeszewski wraca, na filmowy plan, a ja rozmawiam z odtwórczynią głównej roli - DOROTĄ STALIŃSKA. Swego czasu telewizyjny „Pegaz" pokazał reportaż z poszukiwania aktorki, która mogłaby zagrać przedwojenną gwiazdę kabaretu. Do zdjęć próbnych pozowały: Elżbieta Starostecka, Iga Cembrzyńska, Grażyna Barszczewska. Wybrano Cembrzyńską. Jednak podpisany wcześniej przez tę aktorkę kontrakt z wytwórnią RD-owską uniemożliwił jej udział w filmie o Ordonównie. Kolejną kandydatką, ostatecznie zaakceptowaną jednogłośnie przez twórców filmu, okazała się warszawska aktorka, Dorota Stalińska, ostatnio laureatka nagrody im. Zbigniewa Cybulskiego.
- Jak przyjęła pani rolę Hanki Ordonówny?
- Po współczesnej roli w filmie „Bez miłości" postać znakomitej artystki wydała mi się, chociażby przez przeciwstawienie, bardzo ciekawym materiałem aktorskim.
- Czyli kolejne doświadczenie tak przecież ważne dla młodej aktorki...
- Nie tylko dla młodej. Powiem panu, że jestem wrogiem używania określenia „młoda aktorka", gdyż najczęściej zawiera ono formę pewnego rodzaju zasłony na zawodowe niedostatki. Przecież aktorstwo, jak chyba i inne zawody, trzeba jednakowo dobrze uprawiać w każdym wieku.
- A jednak z biegiem lat, z biegiem dni, nabiera się. rutyny, zdobywa doświadczeń...
- Oczywiście, zgadzam się z panem. Tylko, że nie należy młodości używać jako sposobu na zrzucenie odpowiedzialności.
- Powierzono pani rolę postaci legendarnej. Co pani czuje?
- Może zabrzmi to brutalnie, lecz ja o tym zupełnie nie myślę. Nie obciąża mnie to, że mam stawić czoła legendzie i zderzyć się z mitem. Rola jest ciekawa, postać wspaniała i to jest ważne.
- Co więc w tej postaci wspaniałego pani znalazła?
- Fascynującą osobowość, pełną bogatych właściwości. Aby ją lepiej poznać, wzięłam się za solidne studia: poznałam jej życiorys, przeczytałam wiersze, które oraz książkę „Tułacze dzieci" jej autorstwa, obejrzałam filmy, w których występowała, rozmawiałam z ludźmi, którzy się z nią przyjaźnili i którzy ją znali. Natomiast mogę tylko sobie wyobrazić, co czuła, co myślała. Staram się nie kopiować Ordonówny, bo mogłoby to trącić parodią i wyrządzić szkodę. Chcę zachować wspaniałość tej kobiety, uchwycić wszystko, co będzie pomostem między jej czasami a teraźniejszością. Zdaję sobie sprawę, że dla widza taka konfrontacja nie będzie sprawą łatwą. Ale nie mogę przecież myśleć o tym podczas pracy.
W filmie MIŁOŚĆ CI WSZYSTKO WYBACZY zobaczymy plejadę najpopularniejszych aktorów: Bożenę Dykiel (gra Zulę Pogorzelską), Piotra Fronczewskiego, Czesława Wołłejkę, Jana Kobuszewskiego, Wojciecha Pokorę, Kazimierza Brusikiewicza, Tomasza Stockingera (wystąpi w roli Wertyńskiego, zaśpiewa tez kilka jego romansów). W filmie nie zabraknie znakomitych piosenek, które utrwaliły Ordonówuę w dziejach naszej sztuki estradowej. Dorota Stalińska będzie je śpiewać głosem Hanny Banaszak.
Bogaty życiorys legendarnej Ordonki, dziwnie splątane losy gwiazdy kabaretu „Qui pro Quo", artystki występującej na estradach Włoch, Wiednia, Paryża, Aten, Damaszku, Bejrutu, Jerozolimy, aktorki teatrów wileńskich w pierwszych latach drugiej wojny światowej, opiekunki polskich dzieci, którym wojna zabrała dom i najbliższych, żołnierza II Korpusu, historię życia wielkiej indywidualności w wymiarze artystycznym i ludzkim — obejrzymy wkrótce na ekranie.
Dodajmy, że autorem stylowej scenografii (z doskonałą wiernością odtworzono m. in. wnętrze teatrzyku „Qui pro Quo") jest Jerzy Masłowski, a kostiumy zaprojektowała Jolanta Jackowska. Sceny filmowe realizowane były w Warszawie, Gliwicach, Karlovych Varach, w Bułgarii i Pradze, która „pozowała" do ujęć w starej Warszawie i Lwowie. Czy film MIŁOSC CI WSZYSTKO WYBACZY zdobędzie taką popularność jak przedwojenny przebój (wówczas mówiono „szlagier") Ordonówny? Zobaczymy.