Dorota StalińskaDorota i InniWspomnienia

Radka

 

Witam Pani Doroto!
Przepraszam, że ośmielam się pisać do Pani, ale rozpoczęły się ferie zimowe w mojej szkole, mam więcej czasu i przyznam, że często "zagląda" Pani do moich myśli... Ale po kolei. Jestem nauczycielką młodszych dzieci w szkole w Borach Tucholskich. Bardzo lubię moją pracę, staram się oprócz normalnych zajęć wszczepiać dzieciom zamiłowanie do sportu, ruchu, i szczególnie zabawy żywym słowem przygotowując różne programy dla uczniów jak i społeczności naszej miejscowości. Kiedy lata temu rozpoczęła pani propagowanie u dzieci znaków odblaskowych bardzo się ucieszyłam, sama zaopatrzyłam się w takie, bo wcześniej biegałam również wieczorami. Na pewno wielką atrakcją byłoby spotkanie dzieci z panią osobiście, może kiedyś zechciałaby Pani odwiedzić miejscowość Osie położoną w centrum Borów Tucholskich. Następną sprawą, którą chciałabym się podzielić z Panią jest...moja skromna osoba, ale ...należę do osób zdecydowanie energicznych, lubiących jak się coś dzieje, stawiam sobie nowe wyzwania i sukces dzieci działa na mnie szczególnie mobilizująco. Zawsze kochałam ruch w każdej postaci. Przez kilkanaście lat biegałam po kilka km dziennie, jeździłam na rowerze po 20 km. Niestety kolano odmówiło posłuszeństwa, zabieg i..zakaz biegów. Zbiegło się to z nową sytuacją dla mnie, otóż na 45 urodziny "dostałam" prezent w postaci diagnozy SM...Był moment zwątpienia, ale nigdy nie zadałam sobie pytania "dlaczego ja?" Myślę, że to nie ma sensu zadręczać się. Powoli kiedy odzyskałam siły pod wpływem Pani wizyty u Pani Ewy Drzyzgi i tego co Pani powiedziała, postanowiłam nie poddać się. Zdecydowałam, że jak tylko mogę długo muszę żyć normalnie. Nie mogę się męczyć, ale znalazłam formę ruchu dla siebie robiąc certyfikat Nordic Walkingu, zaczęłam chodzić na zajęcia Fitnessu jak tylko taki klub powstał w mojej miejscowości. Codziennie powtarzam sobie jak mantrę "jestem zdrowa" zgodnie z Pani  sugestią i....jak na razie działa. Cieszę się, że mogę chodzić do pracy do moich dzieci, a to, że dłoń mam bez czucia precyzyjnego to żaden problem w stosunku do tych, którzy jej nie mają. Staram, się cieszyć każdym dniem.

Pani Doroto, to dzięki Pani wykrzesałam w sobie takie siły, po tym jak usłyszałam ile Pani przeszła i jak podchodzi do życia. Dziękuję bardzo i pozdrawiam  serdecznie.
Radka