Dorota StalińskaTeatr

Żmija

 

Autor: Aleksy Tołstoj

Scenografia i kostiumy: Dorota Stalińska

Reżyseria: Dorota Stalińska

Występuje: Dorota Stalińska

Premiera: 1978 rok

Teatr: Teatr Na Woli w Warszawie

Rola: Olga

 

NAGRODY:  

I NAGRODA za monodram "Żmija" – na XIII Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Jednego Aktora w Toruniu, w 1978 roku, dla Doroty Stalińskiej

NAGRODA REKTORA PWST – dla Doroty Stalińskiej "za twórcze osiągnięcia w pierwszych dwóch latach pracy w teatrze" w 1978 roku

GŁÓWNA NAGRODA - za monodram Żmija, dla Doroty Stalińskiej na XI Wrocławskich Spotkaniach Teatrów Jednego Aktora i Małych Form Teatralnych, rok 1987

 

„(…) Jedna z recenzentek ostatniego Festiwalu Teatrów Jednego Aktora pisała między innymi: „Były na szczęście na trzynastym festiwalu monodramy, które podtrzymują wiarę w tę formę wypowiedzi, w jej wielką siłę. Udało się to Doro­cie Stalińskiej...Jaka to radość, gdy po upływie roku można powie­dzieć o aktorce, że zrobiła widocz­ny skok... Zagrała... W sposób przejmujący, z wielką prawdą psy­chologiczną, z wyrazistym rysun­kiem postaci...(…) "

Bogdan Moźdzyński
Razem
29 kwietnia 1979 

 

" (…) Żmija" - trzy i pół tysiąca odsłon wciąż tej samej samotności. Trzy i pół tysiąca powtórek spowiedzi z życia nie do końca lichego, bo jednak z małą nadzieją gdzieś na dnie. Ponad dwadzieścia lat grania opowieści o kobiecie, której marzenia nie wytrzymały zewsząd napierającej obojętności świata. Tak, ponad dwadzieścia lat opowiadania o jakości wiecznej, o czekaniu na ciepło, po czym siedem lat przerwy - i dziś znów to samo. Więc może w siedmiu latach ciszy, gdy Stalińska "Żmiję" zawiesiła na kołku - stara opowieść kolebała się w Stalińskiej tak samo intensywnie, jak w latach grania? Może aktorstwo naprawdę wielkie polega na takich głębokich ciągłościach (…) ?” 

Paweł Głowacki
Dziennik Polski
29 lipca 2006

 

Recenzja po spektaklu "Żmija", w dn. 15.10.2006,  Teatr Za Daleki w Domu Sztuki

 

Los żmii
Zabili jej rodziców. Ją sa­mą też próbowano za­bić - i to dwukrotnie. Za każdym razem uszła z ży­ciem, choć bywało, że sama chciała je sobie odebrać. Po­niewierka, szpital, więzienie, wreszcie - służba wojskowa w kawalerii Armii Czerwonej i krwawe boje na froncie woj­ny domowej 1918 roku.
Los hardej, rosyjskiej dziewczyny nazywanej Żmiją - odartej z normalnej młodo­ści, pozbawionej szansy do­konania wyboru, gnanej wia­trem historii i wkręconej w jej bezlitosne tryby. Na wła­snej skórze przekonującej się, czym jest bolszewizm, rewolucja, wojna...
Widzowie, którzy oglądali w niedzielę w Teatrze Za Da­lekim w Domu Sztuki Dorotę Stalińską w monodramie "Żmija", opartym na opowia­daniu Aleksego Tołstoja, mo­gli się z kolei przekonać, jak sugestywnie aktorka potrafi oddać grozę tego, co działo się w ogarniętej rewolucją Rosji. Stalińską (która doko­nała adaptacji tekstu Tołstoja i wyreżyserowała mono­dram) była przecież sama na scenie, a wydawało się, że wokół niej szaleje wojenna zawierucha: świszczą kule,
tną szable, pędzą konie...
Wybitna kreacja - nic dziwnego, że podziwiana w teatrach już bez mała trzy­dzieści lat i wielokrotnie na­gradzana. W Teatrze Za Dale­kim publiczność nagrodziła, aktorkę brawami.
Spektakl potwierdził nie tylko talent Stalińskiej, ale również jej kulturę i klasę. Oto bowiem po przedstawie­niu artystka podziękowała publiczności za cieple przyję­cie, a Domowi Sztuki - za sprowadzenie "Żmii", rekla­mę i techniczną realizację spektaklu.
Tak niewiele trzeba, by lu­dzie, którzy zapracowali na dobry rezultat, odczuli satysfakcję. Gościć Dorotę Stalińską w teatrze to przyjem­ność nie tylko dla widzów.
Artłlcuse
 

 

 

Przedstawienie aktualnie w repertuarze -> kontakt